Końcówka roku 2021. Podsumowując jestem do kitu , ja , jestem . Jakoś ostatnio nie udaje mi się dojść do ładu z nikim a już w ogóle ze sobą . Mój były mąż jest w szpitalu z małymi przerwami . Dałam się wkręcić na prawie 3 miesiące na opiekę nad nim , tak jakoś to wyszło. Jesteśmy 16 lat po rozwodzie ,....nie dałam rady dłużej , ponieważ za bardzo mnie to wciągało, zapominałam o sobie o tym że mam partnera ,ach .Tak naprawdę to chciałam odciążyć moje dzieci , ponieważ mieszkają daleko a ich ojciec[mój były] mieszka sam i wymaga osoby do pomocy , teraz jestem tego świadoma. Jestem po drodze więc poprosił mnie o przysługę , Ale tak się nie da , przynajmniej w moim przypadku. Z jakiś powodów rozstaliśmy się i nic ani nikt tego już nie poskłada. On ma braci , którzy mogą mu pomóc , i oczywiście dzieci . Nie byłam tego świadoma że to tak długo potrwa i jeszcze końca nie widać . Kiedyś trzeba powiedzieć dość , dłużej nie dam rady , najcenniejszą rzeczą którą poświęciłam jemu , jest czas ,którego nigdy nie odzyskam , ale to już było.Muszę być bardziej asertywna . Zapłaciłam ja za tę pomoc zdrowiem swoim, niezgoda w domu, nerwy, kłótnie i o co ? o byłego , tłumaczy mnie tylko to że pomagałam człowiekowi , bez podtekstu.