W domu jak co dzień , raz jestem ochocza do spaceru i roboty a następny dzień do kitu. Nie znoszę takiego czekania na śmierć , jestem świadoma tego że tak się zachowuję . Nie mogę się pozbierać i zmotywować do działania. Dziś sen miałam nie dobry .zęby , wizyta u protetyka , to nie wróży niczego dobrego.Dzieci tel. Ale coraz mniej jest zainteresowania szczerego moją osobą , takie odnoszę wrażenie. Nie chcę im siedzieć na głowie , każdy ma swoje życie , ja nie brałam udziału w ich życiu dostatecznie dobrze [ nie miałam pieniędzy , moje życie szło ku upadkowi] i tak to teraz jest . Brak więzi .No cóż , i tak bywa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz