Nic nowego , walka podjazdowa trwa , jedno dziecko nie pewne swojego drugie olewające wszystko bo jej się należy , oczywiście ja to tak widzę . Jest to okrutne ale tak jest . Cały czas pracują tylko na siebie i jakoś nie wiążą końca z końcem [ młodsza]. Wszystko co złe to spychane na błędy wychowawcze rodziców i teraz ona cierpi niedogodności psychiczne , niedostosowanie do świata , który nie chce tylko dawać ale i brać potrzebuje.Samej też nie jest mi łatwo się uporać z tą sytuacją , choroba dotyka mojego byłego męża , ja mam w domu konkubina , który nie zarabia na siebie i nie chce tego zrozumieć że ja nie dam rady go utrzymać , poza tym tak się nie godzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz