czwartek, 23 maja 2024

Czwartek 23 dzień maja.

 No cóż , dalej mnie ustawia córka  jak mam odebrać  tel. dlaczego tak długo nie odbieram ,  cicho mówi bo jest w pracy , a ja te baty zebrać muszę , żeby był spokój , nie daję rady  , mam tak dosyć tego przytakiwania , basta trzeba powiedzieć wreszcie , jestem w takim wieku że uważam trzeba troszkę wyrozumiałości , człek się starzeje, nie liczą się z tym moje córki . Płakać mi się chce , dlaczego ?Jak się wyciszyć ? nie wiem .

czwartek, 16 maja 2024

16 dzień maja 2024.

 Nowy dzień nowe wyzwania przede mną . Czy temu podołam , zobaczymy?Podupanam na duchu coraz bardziej , nie bardzo to wszystko ogarniam , szybko się dzieje na moją niekorzyść , wizyta u kardiologa za miesiąc , więc coś się tam dzieje jednak. Życie osobiste toczy się wolno ale nie bez zgrzytów.Oby nie było gorzej. 😓

środa, 15 maja 2024

!5 dzień maja 2015.

 Pogoda piękna wręcz, Tylko spacerować , o ile siły dopisują . Nie jest żle ,. Zaraz wybiorę się z tel. do naprawy , sama nie jestem w stanie nad tym zapanować , nie ma zasięgu. Zbychu w pracy jeszcze , i dobrze ,tyle mojego wolnego od niego ,wiem że to brzmi okrutnie ale lubie sobie pobyć sama.😊

poniedziałek, 13 maja 2024

14 dzień maja.

 Jakoś idzie ,staram się nie stękać ,ale to jest silniejsze ode mnie.Zbychu daje mi w kość , jest nie poradny , nie chce się do tego przyznać , wcale w życiu sobie nie radzi , uczepił się mnie jak ośmiornica i nie chce odejść.Moje córki  żyją swoim życiem i dobrze , mają je tylko jedno , w domu niczego dobrego nie zaznały , może nie zupełnie ale wypominają mi to  czasem , a to tego nie było , a to tamtego nie było za to był często alkohol, to było okropne , na samo wspomnienie czuje dreszcze , dlaczego tak się poddałam ,,,? nie wiem? to było bardzo złe. Ja nie powinnam mieć dzieci , nie umiałam sobie poradzić z wychowaniem , zadbaniem zaopatrzeniem , ach no cóż , one sobie lepiej poradziły ode mnie. Zbieram żniwo swojej beztroski, niedojżałości.

13 dzień maja 2024.

 Jestem bardzo nerwowa , sama ze sobą nie wytrzymuje. Ta choroba mnie zabija ,brak skuteczności w działaniu leków zadawalającej jest dołująca. Jak każdy ,boję się , wiem że trzeba zejść ze sceny życia  ,to wie każdy , ale w takim niesprawnym stopniu, nie chcę . Wciąż się męczę  nie mogąc oddychać , a jeszcze potęguje to strach .Nie jestem odporna. Z tym wszystkim sama  zmagam się z niedogodnościami mojego wieku i tej cholernej choroby. Moje dzieci żyją w innym świecie, nie rozumieją mnie , nic dziwnego jestem złą matką , mało się nimi interesowałam , pomagałam im to jest jak jest . Owszem telefonują  ale oczekują pozytywnych rozmów, to nie jest szczere z mojej strony , bo po co je martwić, mówię co chcą usłyszeć .Jestem sama , nie żebym narzekała , sama le nie mogę sama  o swoim postępowaniu decydować . Tak żle i tak nie dobrze.Mam jeszcze na tych małych metrach obcego chłopa, który jest nie do zniesienia, boże jak on mnie wkurwia. Nie chce wyjść z mieszkania , bo nie ma gdzie , jeszcze nie mam odwagi go wywalić.