Jakoś idzie ,staram się nie stękać ,ale to jest silniejsze ode mnie.Zbychu daje mi w kość , jest nie poradny , nie chce się do tego przyznać , wcale w życiu sobie nie radzi , uczepił się mnie jak ośmiornica i nie chce odejść.Moje córki żyją swoim życiem i dobrze , mają je tylko jedno , w domu niczego dobrego nie zaznały , może nie zupełnie ale wypominają mi to czasem , a to tego nie było , a to tamtego nie było za to był często alkohol, to było okropne , na samo wspomnienie czuje dreszcze , dlaczego tak się poddałam ,,,? nie wiem? to było bardzo złe. Ja nie powinnam mieć dzieci , nie umiałam sobie poradzić z wychowaniem , zadbaniem zaopatrzeniem , ach no cóż , one sobie lepiej poradziły ode mnie. Zbieram żniwo swojej beztroski, niedojżałości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz