piątek, 29 sierpnia 2014
sobotni poranek.
Smutno mi jakoś , nie ma słoneczka ,już jesiennie.Zbieram się do mycia okien , ale jeszcze kawa by się zdała.Koleżanka z pracy Przewodnicząca ZZ-Solidarność miała nadzieję że zaproponuje jej wspólny wypad do lasu ,wiem o tym ,bo nie bez powodu przyniosła mi pelargonie ,ale ...na właśnie jest to ale.Od osoby na takim stanowisku wymaga się jakiejś kultury ,każdy powinien ja mieć ale od jednych się wymaga a drugim wypada.Zraziłam się do niej po ostatniej wycieczce , nie było zwykłego dziękuje ani do widzenia ,powieziona została pod samą bramę domu w którym mieszka ,nie wiem co to miało znaczyc ale tak się zachowała.Więc nauczyłam się ,że lepiej jechać samemu .może to nie ładnie??? ale z jej strony odrobine dobrych manier powinno być widać .Niestety ,i znowu potwierdza się powiedzenie -BYCIE WYKSZTAŁONYM ,NIE ZNACZY BYCIE MĄDRYM-.Raz że ja auta nie mam , a drugie powinna się dołożyć do paliwa ,co innego jeżeli ja bym ja zaprosiła to oczywiście ja ponoszę koszty.Wczoraj była niepocieszona.Zapracowała sobie na to .Ja sprzataczka zarabiająca mniej niż minimalna krajowa ,ona przewodnicząca ZZ -jakoś się to kupy nie trzyma.Więc spokojnie pojedziemy sami .Dziś na obiad robię gulasz z kurzych żołądków ,ziemniaki i cos tam na surówkę ,ach już mam -marchewka z groszkie ,jest słoik w lodówce ,to dla Zbyszka ,a dla siebie jakiegoś kotleta schabowego znajde w zamrażarce i ok.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz